O iluzji celów.

Pamiętacie skecz Piotra Bałtroczyka o Jasiu, który chciał zostać żulem? Leciało to mniej więcej tak:

Pani na lekcji pyta Jasia:

  • A ty, kim chcesz zostać, jak dorośniesz, Jasiu?

  • Zulem, prze pani !!! – odpowiada Jasiu

  • Zulem?! – głupi Jasiu, pomyślała – a dlaczego?

  • Bo bycie żulem to zasadniczo fajna sprawa. Stałbym sobie pod sklepem z kolegami, popijał piwko, spałbym sobie na ogródku. Jakby przyszła zima, to wyżebrałbym sobie na kołderkę. Nic bym nie musiał, żadnych zusów srusów – byłbym wolnym człowiekiem.

  • Aha – podsumowała nauczycielka.

Minęło 30,40,50 lat i Jaś, już jako Jan, stoi na 84 piętrze swojego wieżowca, przez jego szklaną ścianę patrzy w dół na swoje posiadłości, nieruchomości, samochody, niedaleko w porcie cumuje jego luksusowy jacht a w górze słychać jego prywatny śmigłowiec, który za chwilę zabierze go na jego prywatną wyspę. Stoi tak Jan w swoim gabinecie, patrzy na to wszystko, zastanawia się, aż w końcu mówi:

  • I gdzie kurwa popełniłem błąd?

Pełna wersja tutaj

CELE w ostatnim czasie traktowane są trochę jak święty graal sukcesu. Wyznaczaj cele – mówią. Małe, duże, bliskie, dalekie. Spisz je, stwórz listę 50, 100, 1000 celów a wszystkie je osiągniesz, i to szybciej, niż ci się wydaje. No i siadamy przed kartką i piszemy te cele – ważne, mniej ważne, bzdurne i bezcenne. Byle tylko było ich 50, 100, 1000. A zaraz po sporządzeniu listy realizujemy je wszystkie wytrwale i skutecznie – tylko PO CO???

Przy natłoku codziennych zajęć oraz braku refleksji przy wyznaczaniu celów popełniamy dwa zasadnicze błędy (pojedynczo lub łącznie), ULEGAMY ILUZJOM.

ILUZJA ILOŚCIOWA

Wolność, swoboda finansowa, wolne środki, rentierstwo. Znacie to wszystko, co najmniej w teorii. Na każdej liście celów jest pozycja finansowa. Założę się, że co najmniej w pierwszej piątce. I piszemy, że podwoimy dochody dwu-, trzykrotnie w ciągu następnego roku, albo że zarobimy 200 000 w ciągu sześciu miesięcy. Nie podwajamy, nie zarabiamy, rewidujemy listę, co nas trochę frustruje ale kto powiedział, że będzie łatwo. Podobnie jest z innymi aspektami życia, takimi jak ilość znajomych, kochanków, ukończonych kursów czy par butów. Nawet osiągniecie tych pułapów nie gwarantuje poczucia spełnienia. Przecież zawsze można więcej.

Wyznaczane cele powinny być mierzalne i osiągalne. Ja dokładam do tego jeszcze przyswajalne  Bo po co mi milion euro na koncie, jeżeli nie wiem, co z tymi pieniędzmi chcę zrobić. Możesz stwierdzić, że chcesz pojechać do Tajlandii, kupić porche i dom, i żeby jeszcze coś zostało. A może wystarczy Ci domek w górach i nie psujący się samochód, i żeby jeszcze coś zostało? Zatem po co ci milion, jeżeli już za część tej kwoty zrealizujesz to, co jest dla Ciebie najważniejsze.

A co jest dla nas najważniejsze?

ILUZJA JAKOŚCIOWA

W świecie komercji, dostępu do światowych marek podążamy za modą. Zegarek musi być markowy, a nie taki z historią, po dziadku. Samochody, domy, mieszkania, ubrania i gadżety wyznaczają nasz status społeczny. Dobrze jest mieć to i tamto. Ba, nawet nie posiadanie bywa modne. Wybieramy konkterne rzeczy, a inne odrzucamy. Często nie wiemy dlaczego. Wybory zapadają na dużo wcześniej, niż decyzje o zakupie. Jednak są to wybory nieświadome. Nie wiemy dlaczego coś nam odpowiada ale jesteśmy absolutnie przekonani, że tak ma być. I dopóki jesteśmy w zgodzie z sobą i wewnątrzsterowni, prawdopodobnie będą to najlepsze wybory, jakich możemy dokonać. Jednak ilu z nas tak ma? Wybieramy rzeczy modne, modne zawody, kierunki studiów, ciuchy i partnerów. I jeśli sprawa dotyczy ciuchów, nie ma problemu, bo szafę i styl można łatwo zmienić. Z pracą, wykształceniem i partnerem życiowym jest już trochę trudniej.

Powszechnie ubolewamy nad tym, że żyjemy w czasach, w których nie naprawia się już niczego, a od razu kupuje nowe. Wszystko jest na chwilę, słabej jakości, zarówno samochody, jak i nasze relacje. Możliwe, że sami sobie zostawiamy furtki do zmian, ponieważ wiemy, że nasze wybory mogą być błędne. Uspakajamy się tym, że zawsze stać nas na nowszy model. Lecz jaki jest koszt takiego postrzegania wartości rzeczy i innych aspektów życia?

Mawia się, że jeśli kupujesz tanio kupujesz dwa razy. Słowa “tanio” nie należy jednak  rozpatrywać jedynie przez pryzmat ceny. Dla mnie tanio to nieświadomie. Mając dużą wiedzę na temat naszych prawdziwych potrzeb i oczekiwań, bardziej racjonalnie wybierzemy samochód, telefon, dom, garnitur. Wybrany przedmiot będzie “nasz”, zgodny, będziemy się z nim identyfikować i dbać o niego, żeby był z nami jak najdłużej. Te same zasady dotyczą partnerów życiowych czy zawodu.

Więc – w tych wyborach nie chodzi o księcia na białym koniu, supermodelkę, zawód intratny czy prestiżowy. Chodzi o to, żeby dopełniały nasze życie i nasz prawdziwy obraz.

Jestem przekonany, że formułowanie celów, spisywanie ich i dążenie do ich realizacji jest słuszną drogą. Marzcie o czymkolwiek, nawet o najbardziej górnolotnych ideach czy zawrotnych kwotach. Chciałbym tylko, żeby te listy celów-marzeń były realizowane, a warunkiem tego jest szczerość. Dajmy sobie czas na stworzenie takej listy, zastanówmy się, jak dane pragnienie do nas przyszło. Czy jest absolutnie nasze, czy może ktoś nam je narzucił. Zgodnie z jakimi wewnętrznymi prawdami i przekonaniami wyznaczamy cele marzymy. Na co sobie wtedy pozwalamy, a na co nie i dlaczego.

Uważam, że listy nie musi być w ogóle, a jeśli już jest, nie musi mieć żadnej określonej długości. Dążenie do czegoś, co jest zgodne z moimi wartościami, pragnieniami i dopełniające obraz mojej przyszłości jest dużo bardziej przyjemne i skłaniające do osiągania sukcesów, niż “obowiązkowa” lista 100.

M.

iluzja na moment

Podziel się !!!