Jak pokochać ZADANIOWOŚĆ ??

     Zasadniczo chodzi o to, żeby zrobić to, co zrobić trzeba. Czyli odwalić całą mrówczą robotę w drodze do upragnionego celu. Każda, dosłownie każda rzecz ma taki kawałek swojego jestestwa, który może wyjść bokiem. I kiedy zdarza się to od czasu do czasu to jeszcze nie jest problem. Zakasujemy rękawy i działamy. Zaciśnięte zęby trochę ciśnienia wytrzymają a z nas spadnie ciężar. Jednak z biegiem lat okazuje się, że jesteśmy wręcz uwikłani w czynności, które stają się tak uciążliwe, że skręca nas na samą myśl o nich – pranie, sprzątanie, zmywanie, mycie auta, wychodzenie z psem, raporty, wnioski, maile, telefony do klientów, kanapki do pracy, zebrania w szkole, poranne wstawanie, codzienne bieganie… reszta demonów nie przychodzi mi w tej chwili do głowy.

     Zadaniowość kojarzy mi się ze słowem MUSZĘ a jak coś muszę to od razu pojawia się myśl o rebelii. Nie spektakularnej – takiej cichej, partyzanckiej. Eeee, zrobię to jutro albo pojutrze. Prokrastynacja poziom master. Wymyślanie sposobów na odwlekanie zajmuje więcej czasu, niż sama niewdzięczna czynność. A co trzeba zrobić to trzeba zrobić. Kończy się na dużym stresie, migającej lampce z napisem deadline, w ostateczności praca jest zrobiona ale wiele traci na jakości, pozostawia po sobie niesmak i ładunek emocjonalny, który na pewno da o sobie znać przy kolejnym podejściu. Następnym razem, kiedy przyjdzie termin tej konkretnej rzeczy, niechęć i frustracja będą jeszcze większe. I tak kołowrót frustracji, stresu i niechęci sam się napędza. BŁEEEeeeeee.

A mi się marzy FLOW, takie dziecięce zapomnienie, zapamiętanie w pracy, w czynnościach. Kiedy człowiek aż cały w środku chodził jak zbliżał się CZAS, zadania były wręcz zabawą, upływ czasu nie istniał a na koniec dnia sen przychodził zasłużony. Czemu tak nie jest teraz? Może dlatego, że wtedy nie robiło się tego dla pieniędzy. Tylko co złego jest w zarabianiu na tym, co nas kręci?

Po kilku dniach spędzonych nad tą kwestią dochodzę do wniosku, że problem jest jak zwykle mniej złożony, niż by się wydawało. Chodzi o podejście i szersze spojrzenie. Jeżeli mam codziennie robić coś, w czym nie widzę sensu, to jak mam się z tego cieszyć. A zatem konieczna jest praca u podstaw.

I

Na początek, niezależnie od wieku, zdefiniuj siebie. Zastanów się czy to, co robisz w życiu, tak ogólnie, jest zgodne z Tobą. Czy przez przypadek nie dałeś się uwikłać w nie twój zawód, nie twoje miasto, nie twoje ubranie, nie twój związek. Nie bądź pochopny, daj sobie czas, wycisz się, obserwuj, przypomnij sobie, co sprawiało Ci radość kiedyś i co sprawia Ci ją dzisiaj (jeżeli coś jeszcze zostało). Kiedy już uśmiech zagości na twojej twarzy, jak przy spotkaniu dawnego, serdecznego przyjaciela (siebie samego), zastanów się nad tym, jaki chcesz być w przyszłości. Nie ważne czy za rok, dwa czy dziesięć lat. Po prostu zdefiniuj się na nowo, w każdej dziedzinie – co do pracy, rodziny, wyglądu, sposobu ubierania, hobby, miejsca do życia. Nie bój się marzyć. ZAPISZ TO.

II

Kiedy już stworzyłeś siebie, wybierz drogę. Wymyśl wszystkie możliwe sposoby na osiągnięcie tego. Z najdrobniejszymi szczegółami. Jak, gdzie, z kim, kiedy. Niech to nie będą zrywy bojowników o wolność. Nie rzucaj pracy, nie sprzedawaj domu. Bądź spokojny i metodyczny. Zwracaj uwagę na realia (ale nie zrażaj się) i nie krzywdź innych ani siebie. Niech ten plan żyje, zmienia się, dostosowuje do zmieniających się warunków – a będą się zmieniać.

III

Sprawdzaj. Określ sposoby na kontrolę tego czy idziesz w dobrym kierunku. Nie bój się uczyć i poznawać nowych ludzi. Nie bój się krytyki. Zasypiaj z przekonaniem, że dziś zrobiłeś krok do swojego celu. Już na samym początku drogi wiedz, co będzie dla ciebie dowodem, że jesteś bliżej celu.

Chcesz być sprzedawcą?

I – napisz jakim. Skutecznym, uczciwym, pożądanym przez pracodawców…

II – napisz co chcesz sprzedawać na początek, w jakiej branży chcesz pracować docelowo, jakie szkolenia chcesz odbyć, jak musisz wyglądać, jak mówić, kogo poznać, co przeczytać…

III – wyznacz kamienie milowe i drobne kamyczki. Wysokość dochodów, ilość zamkniętych sprzedaży w danym miesiącu, wielkość firmy, do której właśnie Cię przyjęto…..

Jak to wszystko ma się do zadaniowości? Chodzi o poczucie sensu, samoświadomość, jasność celu. Kiedy wiesz co masz do osiągnięcia, jakie korzyści są przed tobą, łatwiej jest odhaczać drobne niedogodności, rutynowe czynności niezbędne do zamknięcia projektu. To właśnie ta mrówcza praca scala cały projekt, tworzy rzeźbę, jest spoiwem. I tak naprawdę od Ciebie zależy czy będzie to monolit czy zamek z piasku, który prędzej czy później się rozpadnie.

Następnym razem stojąc z żelazkiem w ręku nad koszulą wiedz, że nie prasujesz koszuli a tworzysz obraz samego siebie ;)

Podziel się !!!