Bo to nie jest ani tak, ani tak.

„Bo to nie jest ani tak, ani tak” – tak mawiał mój znajomy, podobno cytując Tewje mleczarza ze skrzypka na dachu. Pochodzenia cytatu nie potwierdziłem, ale od wielu lat huczy mi on gdzieś z tyłu głowy, kiedy mam wypowiedzieć swoją opinię na jakiś temat. Nie powiem, jest to dość uciążliwe, ale zauważam w tym pewną mądrość. Mam tendencje do patrzenia na rzeczy z dystansu i pod różnymi kątami. O wiele łatwiej jest poruszać się w ramach schematów poznawczych ale z drugiej strony – znam rudych, co nie są wredni i nie sądzę, że każdy cygan to złodziej. Każda sytuacja czy postawa życiowa ma swoje przyczyny.

Niejednokrotnie patrzymy na jakąś sytuację i ferujemy wyroki. I często udaje nam się trafić, albo faktycznie z dużą dozą prawdopodobieństwa jest tak, jak przypuszczamy. Co innego natomiast – dlaczego tak jest. Każdy skutek ma swoją przyczynę, a każda przyczyna jest skutkiem poprzedniej przyczyny. Tworzy się łańcuszek przyczynowo-skutkowy , którego nie jesteśmy w stanie rozplątać od ręki. Tylko dlaczego, dysponując czasem, nie pochylić się nad tym?

Wariograf informuje nas o fizjologicznych objawach kłamstwa. Jednak to, że wiemy, że ktoś kłamie, nie daje odpowiedzi na zasadnicze pytanie – dlaczego kłamie?

W życiu codziennym takie rozwodzenie się nad każda sytuacją czy obserwacją nie pozwoliłoby nam normalnie funkcjonować. Musimy upraszczać poznanie. Korzystać z heurystyk. Jednak mam wrażenie, że lampka z napisem „bo to nie jest ani tak, ani tak” mogłaby się częściej zapalać. Łatwiej byłoby wtedy nie wchodzić w konflikty, albo zamiast oceniać ludzi zastanowilibyśmy się dlaczego on czy ona są tacy, jacy są. To, moim zdaniem, zrozumienie wielowymiarowości rzeczywistości. To, że ktoś nas niedobrze potraktował, nie musi znaczyć, że jest wredny, albo że nas nie lubi. Może, ale nie musi. Przyczyna może leżeć w zbyt krótkim śnie, problemach osobistych, PMSie, albo po prostu w naszym wyglądzie czy sposobie bycia jest coś, co pozwoliło rozmówcy zakwalifikować nas do kategorii -dla niego jestem wredny (bo przypomina mi teścia)- Reaktywne zachowanie w takiej sytuacji może zepsuć cały dzień, albo spalić nasze ulubione miejsce. Przecież nie będę pił kawy w kawiarni z wredną obsługą. I nie mówię o tym, żeby tłumaczyć czy usprawiedliwiać wszystkich i wszystko. Mówię o tym, że przez wąskie patrzenie ograniczamy swoje możliwości. A jeśli się w naszych przypisywanych wszystkim ramkach zapamiętamy, już nigdy nie będziemy mieli sposobności do poznania miłego rudego, a co gorsza miłej rudej.

Tak czy siak, to wszystko nie jest ani tak, ani tak. Wszystko ma swoją przyczynę i często nie jest ona zawiniona czy uświadomiona przez drugą stronę. Przecież nawet jeśli ktoś jest miły, to może nie zawsze szczerze. Więc i nieuprzejmość może być nieszczera.

Myślę, że ta zasada dotyczy wszystkiego, zarówno ludzi, jak i zdarzeń, czy wyborów. Zawsze jest druga strona medalu – jaśniejsza lub ciemniejsza, warto o tym pamiętać.

                                                                                                                      M.

Podziel się !!!