Jakim dziadkiem chcesz być?

Latka lecą. W młodym wieku rzadko zastanawiamy się nad przyszłością, co najmniej w sposób realny. Marzymy o urlopie, wakacjach, przyszłej pracy, małżeństwie i tego typu rzeczach. Nikt nie myśli o przyszłości w czarnych barwach. Nie zastanawiamy się nad chorobami, zmęczeniem, samotnością, starością. Nie ma w tym najczęściej nic przyjemnego. Wszystko to kojarzy się z cierpieniem, a co najmniej z mało przyjemnymi aspektami naszego jestestwa.

Jacek Walkiewicz mawia, że najpierw myślimy o tym, co chcemy mieć, później, co chcemy robić, a na końcu dochodzimy do refleksji, kim chcemy być. Jednak ta ostatnia refleksja przychodzi dosyć późno i wiąże się z pierwszymi „dolegliwościami” przemijania.

Uwaga, będzie prawda objawiona: wszyscy się zestarzejemy (a co najmniej ci, którzy będą mieli szczęście).

Wiek emerytalny w naszym cudownym kraju dla większości wynosi 67 lat. Życzę wszystkim, żeby ZUS na nich psioczył i żyli dużo dłużej, lecz raczej nie będzie to czas podobny do lat młodzieńczych. Będziemy pełnili inne role społeczne, nasze zajęcia i zainteresowania będą diametralnie inne, niż te obecne. Tylko jakie?

Odwlekanie wszystkiego na chwilę, kiedy będziemy mieli czas, jest dość złudne. Czas jest nieubłagany. Czy go mamy, czy nie, nie zależy od naszej metryki. Czas (jeżeli w ogóle istnieje) zależy od tego, jak go wykorzystujemy. Zależy od odwagi do życia. Trzeba zbierać wspomnienia. Po co wnukowi dziadek, który nie ma wspomnień, a nawet jeżeli je ma, to nie potrafi się nimi podzielić.

Prawda objawiona nr 2: nad naszą starością pracujemy już dzisiaj.

Jaką śmierć sobie fundujesz?

Swego czasu, przy okazji światowego dnia bez papierosa, uderzyło mnie zdanie jednego z wypowiadających się gości programu telewizyjnego w temacie: „Jaką śmierć sobie fundujesz”. Odpowiedź w kontekście nałogu nikotynowego jest dość oczywista. Jednak nie o to mi chodzi. Myślę, że to zdanie rozciąga się na wszystkie dziedziny życia i nasze aktywności. W opozycji do tego zdania pada kuriozalne stwierdzenie: „Zdrowo się odżywiasz, zdrowszy umrzesz”. Zabawne jest to, że zarówno pierwsze, jak i drugie zdanie jest prawdą. Zawsze sobie fundujemy jakąś śmierć i nasz stan zdrowia będzie jakiś w chwili ostatecznej. Jednak nie o śmierci chcę mówić, a o życiu. Życiu, które trwa od samego początku do samego końca. Kto z was chce ostatnie 10 lat życia poświęcać na umieranie w ciągłym bólu i cierpieniu?

Życie jak GPW.

Codzienność jest jak obracanie papierami wartościowymi.

Albo jesteś spekulantem i podejmując duże ryzyko nastawiasz się na ponadprzeciętny zysk albo ponadprzeciętną stratę. I owszem, można i tak. Ważne jest, żeby mieć świadomość ryzyka, a jeśli przyjdzie klęska, umieć przyjąć porażkę.

Drugi model inwestowania to strategia długoterminowa. Spokojne skupowanie stabilnych instrumentów, przeczekiwanie chwilowych zawirowań, dywersyfikacja ryzyka i zysk w dużym horyzoncie czasowym.

I jeżeli jesteś egoistą, samotnikiem, pierwszy system może być kuszący. Jednak mówię do tych, którzy inwestują nie tylko dla siebie, a również dla tych, których kochają. Wtedy polecam stabilny portfel inwestycyjny.

Nie jestem 75-latkiem. Nie mówię z doświadczenia, a z przekonania, ale wierzę w to tak mocno, że chętnie spróbuję odeprzeć argumenty oponentów.

Poradnik wesołego staruszka ( z przymrużeniem oka)

Czym skorupka za młodu… jak sobie pościelesz… i inne prawdy ludowe mówią wprost o tym, że wszystkie skutki maja swoją przyczynę (karma), więc twórzmy dobre przyczyny, a osiągniemy dobre skutki.

Ciało

Złożony mechanizm naszego organizmu jest niesamowity. Precyzyjny, fascynujący i ułomny. Zużywamy się jak każdy element nawet najlepszego samochodu. Dobry serwis to podstawa.

Po pierwsze ruch. Stagnacja jest w stanie wykończyć wszystko. Naprawdę wierzysz, że jak teraz nie chce ci się ruszyć sprzed telewizora, to na emeryturze będziesz podróżował? Żeby podróżować trzeba co najmniej umieć się poruszać. Więc rusz się już dzisiaj. Nie ganiać za pracą i sprawami, a dla samego ruchu. Biegaj, spaceruj, pływaj, graj w piłkę, tenisa, cokolwiek. Nie mówię o sporcie, to może być za dużo, mówię o zwykłej aktywności. 30 minut biegu, 30 minut spaceru, schody zamiast windy, marsz zamiast samochodu.

Jeżeli ktoś stwierdza, że to nie ma sensu, to wyzywam go. Wyjdź przez miesiąc na 30 minut spaceru dziennie przez 30 dni, a później powiedz mi, że gorzej się czujesz.

„Człowiek nie przestaje biegać bo się starzeje, człowiek starzeje się, bo przestaje biegać” (zasłyszane).

A do baku trzeba nalać. Nalałbyś do swojego samochodu brei z szamba? To nie jedz syfu. Nie będę się rozwlekał nad jedyną słuszną dietą, sposobem odżywiania, są bardziej kompetentni, ale zastanów się, czy codzienny kebab na lunch to dobry pomysł. I jestem zdania, że paczka chipsów jeszcze nikogo nie zabiła, ani inne używkowe zło – tajemnica w umiarze.

Umysł

Już dawno przestałem twierdzić , że coś jest najważniejsze. I nie powiem, że mózg jest ważniejszy, niż serce, wątroba czy zdrowe stawy, ale mam wrażenie że akurat ten organ jest trochę zaniedbywany w codziennej higienie.

Nie trzeba wiele. Żeby w ciągu 4 tygodni przeczytać 400 stronicową książkę wystarczy 15 stron dziennie. I powiedz mi, że nie masz czasu na 15 stron czytania. Próbuj nowych rzeczy, czytaj pozycje z różnych dziedzin, poznawaj ludzi, wracaj do domu różnymi drogami, odwiedzaj nowe miejsca. Nie bój się nowego a mózg twój będzie ci wdzięczny.

P.S.

Mózg też lubi DOBRZE zjeść.

Dusza

Czymkolwiek ona jest. W moim przekonaniu to coś, co czyni nas wyjątkowymi. To coś, co pozwala zobaczyć motyla w piekle. To coś, co nadaje sens. Jaki tutaj drogowskaz? Nie wiem. Może wiara, może absolut, może medytacja, a może kubek gorącej kawy i spojrzenie ukochanej, albo śmiech dziecka, albo pies merdający ogonem, albo ptak przy karmniku, albo szum morza, albo majestat gór, albo geniusz konstrukcyjny Boeing’a 747…

Szukaj sensu w chwili.

Jestem zdania, że wymienione wyżej elementy to triada pogodnej starości. Ba, to triada pogodnego życia. Pozytywne efekty przyjdą dużo wcześniej, niż emerytura. Balans pozwala przejść nawet po najdłuższej linie bez uszczerbku dla nas i naszego zdrowia. Balans pomiędzy pracą a czasem wolnym, towarzystwem a samotnością, spokojem i szaleństwem.

Wierzę, że można żyć od pierwszego do ostatniego dnia na sto procent. Tylko że na te procenty składa się każdy kolejny dzień. I nie chciałbym dociągnąć tylko do 60 czy 70 procent mojego życia. Nie mówię o wieku metrykalnym, mówię o tym, jaka będzie moja jesień. Wyobrażam sobie siebie jako mobilnego, bystrego staruszka, który cieszy się życiem i jest w stanie ciekawie opowiadać o swojej przeszłości, a z pozycji nestora dawać dobry przykład następnym pokoleniom.

Miałem przyjemność poznać człowieka, który mimo podeszłego wieku był interesujący, sprawny, zabawny, robił fajne rzeczy i dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodymi w sposób ciekawy i nienarzucający – zaciekawiał swoją historią. Pomyślałem wtedy: takim dziadkiem chcę być.

                                                                                                                     M.

 

 

Podziel się !!!