CHCESZ ZYSKAĆ – NAUCZ SIĘ TRACIĆ

STREFA KOMFORTU.

W słowniku rozwoju osobistego bardzo ważne pojęcie. Praktycznie wszyscy mówią: musisz wyjść ze swojej strefy komfortu!

Kurwa, jakiego komfortu?!! Oznaczenie czegoś etykietą komfortu sugeruje, że to jest OK. A nie jest. Nie ma nic komfortowego w obawie przed wystąpieniami, w nieśmiałości albo w fałszywych przekonaniach, które nie pozwalają na realizację marzeń, albo w pracy, za którą płacą nam najniższą krajową, albo w trwaniu w patologicznym związku. Gdzie tu komfort?!

Jeżeli mówimy o chęci zmiany, chęci rozwoju, chęci osiągnięcia czegokolwiek, to nie dlatego, że jest nam dobrze, że jest nam komfortowo. Wszystkie te działania to akt desperacji. To chęć ucieczki od tego, co jest teraz, a jeżeli nie ucieczki, to chociaż spróbowania czegoś nowego. Chęć wypłynięcia na szerokie wody. Nawet jeśli nie mówimy tego wprost, nie potrafimy tego nazwać.

Wiecie, jak wyobrażam sobie strefę komfortu?

Jako bagienko. Taką ciemną, brunatną, bulgoczącą maź i ja w jej środku. Małe to takie, ciasne, lepiące. Nie pozwala się rozpędzić, daje małe możliwości, trochę śmierdzi. I jak wchodziłem do tego bajorka, to było nawet ciekawe, ale trochę się zasiedziałem. I teraz trudno mi z niego wyjść. Nie dlatego, że jest mi komfortowo. Ale dlatego, że się boję. Dlatego, że to bajorko znam. A tam, na zewnątrz, nie wiem, co będzie. Może będzie Morze. A może będzie inne bagienko ale takie, w którym nie będę umiał się poruszać.

Zmiana jest trudna, zawsze. Ale warto zmieniać. Jak się często okazuje, to nowe okoliczności dają nam nowe możliwości. Pokazują nam i przesuwają nasze granice. I jak najbardziej w nowym miejscu, w nowym związku, w nowej pracy mogą pojawić się kłopoty, może nam się nie podobać. Jednak zawsze będzie to rozwój. Nie zmieniamy, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni. Do miejsca, do widoku z okna, do kubka na kawę, do ludzi. Warto nauczyć się odpuszczać te aspekty i próbować nowych rzeczy. Wtedy mamy szansę na poznanie nowych ludzi, zobaczenie czegoś nowego za oknem, odkrycie nowych miejsc, a kubek na kawę możemy zabrać ze sobą, jeżeli aż tak bardzo nam zależy.

Ja nazwałbym strefę komfortu strefą strachu. Godzimy się na ten strach, nie przezwyciężamy go. Argumenty bywają różne, często nieszczere. Ja jednak uważam, że warto próbować się z tym strachem zmierzyć. Wyjść poza schematy, wyjść z bagienka.

Jacek Walkiewicz mawia, że odwagi nie da się nauczyć, można jej tylko doświadczać. Ja się pod tym podpisuję i życzę sobie i Wam, żeby jak najczęściej doświadczać jej podczas wychodzenia ze „strefy komfortu”. A kiedy już z niej na dobre wyjdziecie pamiętajcie, że Wasze nowe doświadczenie kiedyś stanie się dla Was… STREFĄ KOMFORTU.

                                                                                                                                         M.

szare 1

Podziel się !!!